“Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów”

Uczeń klasy II b Franek Frączek zaprasza wszystkich na spotkanie z wyjątkowym bohaterem książki “Wojtek spod Monte Cassino” Wiesława Lasockiego – niedźwiadkiem Wojtkiem. „Chciałbym wam pokazać książkę, którą ostatnio przeczytałem i która jest naprawdę bardzo fajna. Jej tytuł to „Wojtek spod Monte Cassino”. Autorem jest Wiesław Lasocki. Wojtek to brunatny niedźwiedź, a Monte Cassino to wzgórze we Włoszech, którą w czasie wojny odbili Niemcom, pod dowództwem generała Władysława Andersa polscy żołnierze. W walkach pod Monte Cassino brał udział też mój wujek Adam Śmiech. Książka ta opowiada właśnie historię tego najwspanialszego niedźwiedzia świata i żołnierzy generała Andersa. W 1942 roku mama niedźwiedzia Wojtka została zastrzelona i błąkającego się maleńkiego misia znalazł perski chłopiec. Jak wracał z nim do swojej wioski spotkał polskich żołnierzy. Z wrażenia na drodze zostawił swój plecak, w którym był ukryty niedźwiadek. Żołnierze postanowili zabrać misia ze sobą. Ochrzcili go imieniem Wojtek. Niedźwiadkiem żołnierze zaopiekowali się bardzo troskliwie. Najpierw karmili go skondensowanym mlekiem z butelki, a z czasem miś przeszedł na dietę, która składała się z owoców, słodkich syropów, marmolady, miodu oraz…piwa. Miś nie miał mamy i brakowało mu czułości. Dlatego często w nocy chodził „przytulać się” do śpiących w namiocie żołnierzy. Wojtek był dla żołnierzy wielkim przyjacielem i pocieszeniem. Gdy bardzo zmęczeni wracali do miejsca postoju, zawsze witał ich radośnie, uprawiał z nimi zapasy. Co prawda wygrywał je, ale zawsze później na pocieszenie lizał jęzorem twarze żołnierzy i turlał ich. I oni to bardzo lubili. Czasem Wojtek wchodził na dźwig i jak cyrkowiec podciągał się w górę, zwisał na jednej łapie, kołysał się i zjeżdżał z dźwigu okrakiem. Komiczne sytuacje zdarzały się również na postojach. Pewnego razu we Włoszech Wojtek opuścił konwój i pobiegł na plażę. Włoskie dziewczęta podniosły wielki krzyk i zaczęły uciekać. Wojtek tymczasem spokojnie się wykąpał i po kilku minutach grzecznie wrócił do obozu. Niedźwiadek był także towarzyszem broni żołnierzy. Dźwigał amunicję podczas walki pod Monte Cassino, dzielnie nosił uzbrojenie dla wojska. Był to tak wspaniały widok, że jeden z polskich żołnierzy postanowił narysować tą sytuację. Szkic stał się wkrótce symbolem 22 Kompanii. Żołnierze malowali go na ciężarówkach i nosili na rękawach mundurów. Wojtek brał udział także w innych walkach. Za to wszystko otrzymał stopień kaprala. Gdy wojna dobiegła końca Wojtek z żołnierzami znalazł się w Szkocji i tam został oddany do ogrodu zoologicznego w Edynburgu. 15 listopada 1947 roku był dniem rozstania z Wojtkiem. Żołnierze nie zapomnieli jednak o swoim towarzyszu broni. Wielokrotnie odwiedzali misia. Jego pomniki są w Krakowie, w Canadian War Museum w Ottawie, we Włoszech, Wielkiej Brytanii i wielu innych miejscach świata.”/Franek Frączek, kl.II b/