Kampania Wrześniowa

Minęła kolejna 77 rocznica wydarzeń określanych jako kampania wrześniowa, chociaż walki regularnych jednostek bynajmniej nie ograniczały się do 9-tego miesiąca roku. Działania wojenne miały miejsce jeszcze w miesiącu następnym kiedy to 2 października skapitulowała baza Polskiej Marynarki Wojennej na Helu dowodzona przez kontradmirała J. Unruga a 3 dni później Grupa Operacyjna „Polesie” dowodzona przez gen. F. Kleeberga. Drobniejsze jednostki choć czasami liczące nawet kilkuset żołnierzy jak oddział majora H. Dobrzańskiego „Hubala” działały aż do wiosny 1940. Zanim doszło do rozpoczęcia działań militarnych sytuacja dyplomatyczna aż do 23 sierpnia przedstawiała się względnie dobrze.

Bezpieczeństwo II Rzeczpospolitej było gwarantowane zawartym jeszcze w 1921 sojuszem z Francją i całkiem nowymi traktatami z Wielką Brytanią zawartymi w marcu i sierpniu. Jednak w ostatnich dniach sierpnia Minister Spraw Zagranicznych III Rzeszy J. von Ribbentrop udał się do Moskwy gdzie podpisał ze swym odpowiednikiem Komisarzem do Spraw Zagranicznych W. Mołotowem traktat o współpracy z Rosją Sowiecką łącznie z tajnym układem o podziale terytoriów w Europie Wschodniej. Zgodnie z tym paktem znanym od nazwisk sygnatariuszy Ribbentrop-Mołotow Armia Czerwona miała wkroczyć na ziemie polskie nie później niż w drugim tygodniu od momentu rozpoczęcia działań wojennych przez III Rzeszę.

1 Września rozpoczął się atak niemiecki z użyciem nowej doktryny wojny błyskawicznej (Blitzkrieg) polegającej na zaskakujących atakach lotnictwa bombowego dezorganizujących obronę i jej zaplecze i przełamywujących zagonach pancerno-motorowych. Stosunek stron wojujących nie przedstawiał się dla Polski korzystnie. O ile w sile żywej III Rzesza przewaga była zaledwie dwukrotna, to znacznie gorzej przedstawiały się te proporcje w sprzęcie wojennym. Luftwaffe użyło na wschodzie 1 i 4 Floty Powietrznej liczącej 2000 samolotów. Polacy posiadali 400 sztuk z wyjątkiem kilkudziesięciu bombowców PZL 36 „Łoś” raczej przestarzałych. Podobnie wyglądała przewaga niemiecka w broni pancernej 3200 sztuk przeciwko 200 czołgom 7TP lub Vickers i 700 tankietkom TK,TKS,TKF. Największe dysproporcje były w pojazdach motorowych 247 tysięcy w wojskach III Rzeszy oraz 17 tysięcy w Armii Polskiej. Jedynie w artylerii Niemcy mieli tylko dwukrotna przewagę 10 000 dział i moździerzy do 4,5 tysiąca na stanie sil polskich. Mimo to a także wobec faktu, ze mobilizacja sil polskich nie została ukończona armia polska potrafiła stawiać skuteczny opor. Pod Mokra czy Mlawa, Kutnem czy Jordanowem, w obronie Gdyni, Modlina czy Warszawy w bitwach pod Kałuszynem czy Tomaszowem Lubelskim. Paruset osobowe załogi Westerplatte czy Wizny potrafiły stawiać opor przez dni kilkunastokrotnie większym silom. Straty polskie wyniosły 60 000 zabitych i trzykrotnie więcej rannych. Ponadto ponad poł miliona żołnierzy dostało się do niewoli niemieckiej. Straty niemieckie wyniosły 25%-30% strat polskich w sile żywej. Blisko jedna czwarta niemieckich samolotów użytych bojowo uległa zniszczeniu lub uszkodzeniu, podobnie jak jedna trzecia pancernych pojazdów bojowych i kilkaset dział.

Począwszy od 17 września Armia Polska także walczy z Sowietami pod Szackiemu, Wytycznem w obronie Grodna czy Wilna. Armie sprzymierzonych które zgodnie z podpisanymi umowami miały przyjść z pomocą otwierając front zachodni stały z bronią u nogi w umocnieniach linii Maginota. Kiedy je zaatakowano w maju 1940 mając łącznie z Brytyjskim Korpusem Ekspedycyjnym porównywalną ilość sprzętu i żołnierzy potrafiły się bronić zaledwie 10 dni dłużej.

 

mgr Krzysztof Sójka